poniedziałek, 18 lipca 2016

Czy jest na pokładzie lekarz?!

Wyobraźcie sobie następującą sytuację... w lecącym samolocie nagle słychać w głośnikach komunikat "Proszę państwa, jeżeli na pokładzie jest lekarz, prosimy o kontakt z personelem pokładowym". Wstaje jeden pasażer i z bagażem podręcznym idzie do obsługi. Jedna ze stewardes prowadzi go do pasażera skarżącego się na bóle w klatce piersiowej. Lekarz sprawdza tętno, mierzy ciśnienie, oferuje i wykonuje badanie EKG podręcznym aparatem, który wozi i w bagażu podręcznym. Następnie podaje lek na serce z samolotowej apteczki i sugeruje aby na lotnisku czekała karetka pogotowia. Parę dni później, do tejże linii lotniczych przychodzi pocztą faktura - na 500,00 zł, za pilną konsultację medyczną podczas lotu - od tego właśnie lekarza. Tu nastąpiło OGROMNE zdziwienie.
A ja się pytam, dlaczego.
Owszem, zawód lekarza to specyficzna dziedzina - wykonujący go, troszczy się o dobra najwyższej rangi, czyjeś zdrowie i życie. Owszem, kształci się na publicznej uczelni. Owszem, ratowanie życia w sytuacji nietypowej powinno być dla niego wystarczającym źródłem satysfakcji. Aż w końcu, przecież nie musiał ratować tego człowieka, nie musiał przyznawać się, że jest lekarzem.
Ale...
ten lekarz udzielił pomocy, badanie wykonał swoim aparatem - wziął za to wszystko odpowiedzialność. Dodatkowo, nie żądał zapłaty od pacjenta, tylko od przewoźnika. 
Więc skąd to zdziwienie? Co myślicie o takim zachowaniu? 


11 komentarzy:

  1. Sama nie wiem.
    Mam mieszane uczucia.
    Zazwyczaj w takich przypadkach lekarze nie pobierają pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
  2. a moim zdaniem bardzo dobrze!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam raczej bardzo mieszane uczucia. Znaczy ze jak jestem wyszkolonym ratownikiem pierwszej pomocy to tez mam pobierac pieniadze za swoje "uslugi", gdy np. zdarzy mi sie ze sie ktos zakrztusi w samolocie? Wydaje mi sie ze przysiega Hipokratesa do czegos zobowiazuje. Chyba bylabym biednym lekarzem...

    OdpowiedzUsuń
  4. To efekt pazerności lekarzy, których postrzegaliśmy jako misjonarzy, a którzy nagle stali się synonimem hieny i łapówkarza. Przez to lekarz wystawiający uczciwie rachunek za usługę nagle staje pod obstrzałem.
    Inna rzecz, czy za kilka minut pracy należało się aż 500 zł.
    Tyle to za taką szybką pomoc chyba nie brał nawet lekarz Michaela Jacksona. Bo co innego, kiedy do mojej siostry będącej w lesie na urlopie walił ktoś o 5.00 rano. I ona się zwlekała z łóżka i leciała do wsi z pomocą. Miałaby prawo wystawić wtedy wysoki rachunek, ale nigdy nie wystawiła żadnego. Kwestia podejścia...

    OdpowiedzUsuń
  5. ...coraz mniej jest bezinteresownych lekarzy, smutne...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo bardziej by mnie to zbulwersowało, gdyby lekarz zażądał kasy od tego pacjenta... Wykonał swoją pracę nagle, w nietypowych i niebiezpiecznych warunkach (wiadomo to, co się może stać w samolocie 10 km nad ziemią?). A że pomógł człowiekowi, który być może w przeciwnym razie umarłby? Chwała mu za to! Po to jest lekarzem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby zażądał od pacjenta, to byłoby bulwersujące, ale jeżeli jest możliwość od przewoźnika, to dlaczego nie. Boję się natomiast, czy przewoźnik czasami nie obciąży tego pasażera? Ale może lekarz wiedział, co robi i był pewien, że pacjent jest ubezpieczony na taki wypadek.
    Pozdrawiam Agnieszko. :) .

    OdpowiedzUsuń
  8. pacjent w samolocie24 lipca 2016 06:24

    Lekarz zostal poproszony przez personel to tak jakby zlozenie zapotrzebowa na jego usluge. Pasazer pacjent powinien miec ubezpieczenie na wypadek zachorowania tak jak i przewoznik powinien przewidziec ewentualne koszty przy swoich uslugach dla ludzi. Lekarz mial prawo wystawic rachunek za usluge fachowa. Przewoznik byl zleceniodawca a lekarz wykonawca, umowa byla slowna.
    Mnie nie bulwersuje zachowanie lekarza. Lekarz tez ma prawo byc tylko pasazerem lub lekarzem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trudno mi zając konkretne zdanie - zastanawia mnie tylko stwierdzenie "Przewoźnik był zleceniodawca a lekarz wykonawcą, umowa była słowna" - czy była mowa o pieniądzach , czy padło zdanie : "podejmę się leczenia jak mi zapłacicie za nie ?". Czy dla przewoźnika to była ... niespodzianka ? Czy ludzkie życie zawsze trzeba wyceniać ? Składał przysięgę że zawsze będzie leczył za kasę? Czy jeśli na drodze zepsuje nam się samochód , a jedzie akurat jakiś mechanik i nam pomoże to przyśle rachunek ? Dzisiaj mało kogo chyba stać na gest życzliwości czy zwyczajnie dobroci.... I jeszcze jedno - skoro był"prywatnie" to po co nosi ze sobą przyrządy medyczne ? Mógłby powiedzieć wtedy nie mam i już , a tak to chyba pomyślał - zarobię sobie... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pacjent dobrowolny26 lipca 2016 08:48

      A przewoznik? Ilu ludzi potrzebujacych sie przemieszczac, lata u przewoznika za darmo? Wystarczy powiedziec: mam potrzebe leciec na weekend do Paryza i przewodnik go zawozi bo ma samolot - po co placic jakies kwoty za usluge? A bezrobotny? Znajduje ogloszenie o prace: sprzatanie na tydzien z wlasnymi narzedziami i dyspozycyjnym samochodem - wykonuje prace i nikt mu nie placi bo przeciez on i tak nie ma zadnych pensji bo bezrobotny to po co mu placic, chcial pracowac to dostal przce i juz!!!!
      Teraz to pewne: lekarz mial racje wystawiajac rachunek. Umowa zwykle jest o wykonanie pracy a nie o zaplate, to w wiekszosci jest ustalona jakimis przepisami, stawkami, o ktorych wie lekarz jak i przewoznik. Mnie tez nie wymieniaja w umowie 'tysiacpincet' tylko zaznaczaja: placa wg (tu podaja paragrafy i odnosniki).
      Taaaaaak. Paracujmy za darmo dobrowolnie to beda wymagac tego przymusowo. Tak. Taka przyszlosc jest tez na horyzoncie dostrzegalna.

      Usuń