poniedziałek, 14 listopada 2016

Złośliwość rzeczy martwych

Jest taki jeden przedmiot w mojej kuchni, który nie ma prawa się zepsuć. To nie mikser ani toster, bez czajnika też dam radę. Ale kiedy psuje się ekspres do kawy - uruchamiam alarm III stopnia, porównywalny do groźby wybuchu bomby atomowej. Demonizuję? Nie sądzę....
Pamiętacie tą reklamę - po ilu kostkach czekolady mama się uśmiechnie? W moim przypadku zapytałabym raczej - po ilu łykach kawy Agnieszka się uśmiechnie?



Tak... mój poranek można podzielić na czas przed i po kawie - przed - lepiej mnie o nic nie pytać, nie ruszać, a najlepiej zrobić cappucino i podać mi do łóżka;) Po kilku łykach kawy wraca uśmiech na twarz i nie opuszcza już przez cały dzień. 
Ale dlaczego ja o tym piszę - otóż pewnego pięknego poranka, gdy mgła otulała szczelnie cały świat za oknem a wszyscy domownicy mieli jeszcze 5 minut snu, poczłapałam do kuchni zrobić sobie kawę. Wcisnęłam guziczek i zamiast przyjemnego odgłosu mielenia kawy usłyszałam coś w rodzaju GHHUUFFRMMMRRRRRRR. Możecie sobie wyobrazić przerażenie w moich oczach. Zapaliła się czerwona dioda i ekspres przestał działać. W panice pomyślałam - wyłączę i włączę - z pewnością zadziała. Nic z tego. Wypłukałam młynek, odkurzyłam, wyczyściłam (zresztą robię to co tydzień) - sytuacja się powtórzyła - GHHUUFFRMMMRRRRRRR. Przytomnie poszukałam faktury - ufff jeszcze na gwarancji - zadzwoniłam więc na infolinię i miałam czekać na kontakt ze strony ubezpieczyciela. Dostałam nawet papiery do wypełnienia. Sęk w tym, że po kilku dniach ekspres zamiast swojego GHHUUFFRMMMRRRRRRR - zaczął działać normalnie - nie zacina się ani nie buczy, normalnie robi kawę i spienia mleko. Co za złośliwość! (i co za ironia, teraz wręcz się martwię, że działa normalnie;), I co teraz robić - wysyłać, nie wysyłać go do serwisu? Wyślę - stwierdzą że działa OK i obarczą mnie kosztami. Nie wyślę - skończy się gwarancja (jeszcze 1 mc), coś się popsuje i zostanę z tym sama. Tak...teraz wierzę w złośliwość rzeczy martwych;)

12 komentarzy:

  1. Aż wypadałoby powiedzieć: skąd ja to znam? ;)
    Lepiej oddaj. Ściemnij, że raz działa, a raz nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak też zrobiłam. zobaczymy co będzie dalej;)

      Usuń
  2. GHHUUFFRMMMRRRRRRR powiedział, a Ty jeszcze groźniej:)) O wczesnej mglistej porze wszystko zdarzyć się może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd Ty to wszystko wiesz Czesiu, jakbyś była w mojej kuchni;)))

      Usuń
  3. Radziłabym Ci zrobić, jak mówi Ariadna.
    Pozdrawiam Agnieszko. :) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam to - tylko u nas zaczęło się po gwarancji - ekspress robił tylko jedną kawę, a potem potrzebował godziny przerwy, więc rano kawę piłąm tylko ja :p Najlepsze jest to, że kiedy już znaleźliśmy autoryzowany serwis i mieliśmy go zawieźć zaczął działać jakby nigdy nic :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm to chyba te nasze ekspresy zmówiły się ze sobą;)

      Usuń
  5. mnie tam aż tak kawa nie jara by psuła mi humor chociaż jak o 10:00 jej nie pije o się czuję dziwnie....

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja wcale nie piję kawy :-)

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie pijesz kawy?! to bez niej można żyć?;)))

      Usuń