czwartek, 11 czerwca 2015

autor widmo

Czasem czytając wywiady z gwiazdami szeroko pojętego show-biznesu, mam wrażenie, że powiedzieli o sobie już wszystko - im słabsza gwiazda, tym bardziej sprzedaje swoje życie prywatne. A im pikantniejsze szczegóły, tym lepsza sprzedaż...i tak to się kręci.
Są jednak gwiazdy, które nie dają się temu trendowi, za wszelką cenę pragnące zachować anonimowość... (Prawie) wszyscy o nich słyszeli, ale nikt nie widział ich twarzy. Banksy - jego graffiti trafiły już "na salony", a on sam jest uznawany jako artysta. Nikt nie wie jednak, kim on tak naprawdę jest, nigdy publicznie nie pokazał swojej twarzy. 



Spotkaliście się kiedyś z muzyką Daft Punk? Chociaż nazwiska muzyków tworzących ten fantastyczny zespół są ogólnie znane, jednak na scenie występują zawsze w kaskach. Tworzą muzykę elektroniczną, wydają nowe płyty, koncertują, jednak nie chcą brać udziału w tym całym popkulturowym show i wciąż odmawiają udziału w tej całej zabawie w wielkie gwiazdorstwo.




Amerykański zespół The Residents również koncertuje w maskach. Nikt nie wie, kim są jego członkowie. Polska grupa Bokka również nie ujawnia twarzy ani personaliów....
Pisarze również chronią swoją prywatność, co jest zrozumiałe chociażby z tego względu, że muszą mieć czas i spokój na tworzenie swoich dzieł. Amerykański pisarz, Tomas Pynchon, nie pokazuje się publicznie, nie ma również jego fotografii (prócz tej z wojska, z młodości). Natomiast autor "Buszującego w zbożu", groził pozwem każdemu, kto zakłóci jego spokój w jakikolwiek sposób.
Zastanawiam się jednak, czy taka metoda na ukrywanie się, nie jest formą...promocji. W końcu artysta otoczony aurą tajemniczości jest bardziej...interesujący...

30 komentarzy:

  1. Nie ważna gęba,
    ale potencja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś w tym jest. Też bym skłaniała się do opinii, że to forma promocji.
    Pozdrawiam cieplutko;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może faktycznie, w tym szaleństwie jest metoda...

      Usuń
  3. Tajemniczość jest bardziej pociągająca i... podniecająca. I jeśliby miała być formą promocji, to wolę taką niż tę wrzaskliwą.

    Dzięki za wizytę!
    Odpowiadam: to orlik pospolity. Kwiaty te zazwyczaj występują w kolorze fioletowym. Białe to rzadkość, ale mnie się udało takie cudo znaleźć w "moim" lesie.
    Pozdrawiam! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda tylko, że tej wrzaskliwej jest w naszych mediach o wiele wiele więcej...

      Usuń
  4. masz racje ciekawie się słucha kogoś kogo nie zna się twarzy bo się nie ocenia po wyglądzie tylko liczy się to co mówi czy śpiewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale z drugiej strony, wygląd też się liczy w ocenie człowieka...

      Usuń
  5. Bardzo ciekawą kwestię poruszałaś tu pod koniec... Sam się zastanawiam w przypadku niektórych osobistości, na ile chęć ochrony prywatności jest czymś zamierzonym i świadomym...a na ile chęcią wywołania właśnie takiej aury tajemniczości i niedostępności, żeby wszyscy zachodzili w głowę co? z kim? gdzie? i kiedy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a zauważyłeś, że gwiazdy wielkiego formatu niechętnie mówią o sobie? z drugiej strony, jak już coś powiedzą, jest to rozchwytywane jak świeże bułeczki...może o to chodzi...

      Usuń
  6. Ja sporo gwiazd kojarzę, których nie ma wiecznie na pudelku itp.

    OdpowiedzUsuń
  7. to problem globalnej wioski, wszyscy wiedza wszystko o wszystkich. Chyba zaszyć się w głuszy bez telefonu, Internetu, itp. W poezji, by odejść od biografizmu, wymyślono kategorie podmiotu lirycznego:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Celowa promocja? Kto wie, kto wie.....Niby nie chcą być znani, a jednak chcą.
    Faktycznie ich nie znam, ale w powodzi wykonawców łatwo się pogubić....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, bardzo łatwo się pogubić, zwłaszcza, jeżeli gustujesz w innych rytmach....

      Usuń
  9. nawet jeśli to forma promocji to dla mnie bardziej "strawna" niż wyskakujące mi wręcz z lodówki "celebrytki,gwiazdy i gwiazdeczki"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się, te "celebrytki" to już jakaś żenada...

      Usuń
  10. Nawet jeśli najbardziej zajadli dziennikarze w końcu wyszpiegują, kto jest kto, ale ogół ludzkości faktycznie może da im spokój.
    Nie chcę myśleć jak to jest nie móc wyskoczyć po bułki bez pełnego makijażu, żeby zaraz nie znaleźć się na okładce Superaka z adnotacją: Znowu pije? Zaćpała? Źle wygląda, może chora? Mąż ją rzucił? itd. Słabo się robi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko, ale to właściwie tak wygląda... zresztą, już dawno przestałam czytać te bzdury...

      Usuń
  11. Myślę, że to forma promocji, bo nie wierzę, że nie chcą być znani. Gdyby tak było, to tworzyli by w piwnicach i nikt by o nich nie słyszał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe z tą piwnicą. Jeżeli tam jest internet, to już jesteś w globalnej wiosce i mają Cię....

      Usuń
  12. A mnie się wydaje, że chcą być pojmowani przez pryzmat dzieł, które tworzą. To dzieło staje się bohaterem, autor jest jakoby w cieniu, dając największą możliwość eksploatacji samego utworu. Nie są wówczas odbierani przez pryzmat: przystojny lub nie, z ingerencją chirurga lub bez...
    otakiejcoukradlaslonce.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, w myśl reguły, że prawdziwa sztuka obroni się sama:)

      Usuń
  13. Witaj Agnieszko
    Być może tutaj zastosowano regułę niedostępności im bardziej coś niedostępne, tajemnicze tym bardziej jest interesujące....
    Też nie lubię książek gdzie gwiazda dzieli się z czytelnikami najbardziej szokującymi wydarzeniami i nie zostawiając nic na potem
    pozdrawiam
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy gwiazda zaczyna mówić za dużo o sobie, to chyba nic więcej nie potrafi....

      Usuń
  14. ...a może to pop prostu przykrywka? Pamiętasz może czasy, kiedy w radio i nie tylko "leciał" Franek Kimono? Wielu zastanawiało się któż się kryje pod tym pseudonimem i pod charakteryzacją...i co się okazało, że owym Frankiem był...Piotr Fronczewski :) Może i tu działa ten sam mechanizm? :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie, Franka Kimono znam tylko z piosenki... nie wiedziałam, że wokół tego była taka wielka afera:D

      Usuń