niedziela, 26 czerwca 2016

czasu zawsze za mało

... i wiesz - mówi do mnie znajoma - miałam do niej (swojej babci) zadzwonić, ale ciągle brakuje mi czasu! Gdyby tak doba miała 48 godzin... (tak, wtedy zapewne publikowałabyś więcej selfie na fb i jeszcze więcej dziwnych postów i komentarzy - pomyślałam), Na głos jednak wyrwało mi się - po prostu nie chciałaś do niej zadzwonić - w Twojej hierarchii ważności stało to niżej niż inne rzeczy.. Moja znajoma bardzo się oburzyła, że to nie tak, że sesja, że inne sprawy... cholera, czasem w innych ludziach przeglądamy się jak w lustrze. Przypomniałam sobie, że też mam kilka zaległych telefonów, które wciąż odkładam na później... 
Z tym czasem to jest jednak dziwna sprawa. Im go mam mniej, tym więcej rzeczy udaje mi się zrobić. Tak, jakby pod presją uciekających terminów następowała u mnie całkowita mobilizacja. Samo "zabranie się" do pisania pracy mgr zajęło mi prawie 8 miesięcy - szukałam materiałów, kompletowałam dane, ale za nic nie potrafiłam usiąść i napisać. Gdy jednak zbliżał się termin oddania pracy - wystarczył tydzień intensywnego pisania. A przecież mogłam na spokojnie, po kawałku. Uwierzcie, że po prostu nie potrafiłam! 
Z historii tej wyniosłam jednak naukę - coraz więcej rzeczy lubię sobie racjonalnie zaplanować. Bo wtedy wystarczy czasu na wszystko...wszystko, co najważniejsze! 


17 komentarzy:

  1. Oj prawda. Ja marzę żeby czas spędzony w korku odkładać i wykorzystywać w innej porze ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by było coś... ech, że tego jeszcze naukowcy nie wymyślili;)

      Usuń
  2. A babcia, może poczekać, ona zawsze zrozumie, może to z tego wynika zachowanie Twojej znajomej?
    Pozdrawiam Agnieszko. :) .

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz, że im mniej czasu tym więcej rzeczy udaje się zrobić i wiesz co, podpisuję się pod tym, sama tak mam:)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie wiem jak to działa, ale coś w tym jest!

      Usuń
  4. Z pewnością jest tak, że im mniej mamy czasu, tym bardziej musimy wykazać się dobrą organizacją. Jednak jest też tak, że kiedy jest obowiązków zbyt dużo pewne rzeczy, znajomości spychamy na drugi plan, bo ustalamy sobie hierarchię np. rodzina - praca - dom - znajomi. Nie jesteśmy w stanie jednakowo o wszystko zabrać, dlatego wybieramy. Jednak uwielbiam typ osób, które żyją intensywnie na portalach społecznościowych, korzystają ze smartfonów, wrzucają co chwilę zdjęcie, a nie mają czasu zadzwonić do najbliższych - chyba odpowiedziałabym tak samo jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten typ tak po prostu ma - potem poradziłam tej znajomej, żeby założyła babci konto na fb... będą w stałym kontakcie;)

      Usuń
  5. Juz dawno wybralan opcje; slow. Chyba jeszcze zanim stalo sie to trendy :)
    Juz nic nie musze, wszystko moge. Nie udowadniam, dzieci mam dorosle. Pieknie jest. Zyje zyciem, nie uciekam w siec. Moze to blad? :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic nie muszę, wszystko mogę... chyba zapiszę sobie to na karteczce i przylepie na komputerze...dobre!

      Usuń
  6. Agnieszko, odwiedziłaś moją stronę, przeczytałaś i skomentowałaś ostatni tekst. Miło mi, że zostałaś moim Gościem. Proszę zostań na dłużej. Jestem u Ciebie, chcę zapoznać się z treścią Twoich wpisów. Myślę, że z przyjemnością będę tu zaglądać.
    Tłumaczenie, że nie zrobiłam czegoś z braku czasu, nie przekonuje mnie. Zawsze znajdziemy czas kiedy chcemy zrobić coś bez przymusu.. Więc osoba, która nie zadzwoniła do babci, uważała że jest to mało ważne, więc może pominąć rozmowę z babcią i poświęcić się innym milszym czynnościom.
    Pozdrawiam serdecznie Agnieszko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobnie, im mniej czasu tym więcej zrobię. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. To są zalety podeszłego wieku :-)). Człowiek więcej może, mniej musi.
    Co nie znaczy "nic-wszystko", tak dobrze to nie ma nawet królowa angielska.
    Zasada o której piszesz działa oczywiście w każdym wieku. Teraz kiedy mam mniej obowiązków, mam czasem poczucie przepieprzenia dnia.
    Nie, żebym specjalnie rozpaczała z tego powodu. Po prostu wiem, że gdybym miała jakiś dead line, to bym się sprężyła i to zrobiła. Ale skoro nie muszę... ::)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro"? :D Ja generalnie staram się być systematyczny. Ostatnimi czasy im bliżej było czerwca, tym coraz więcej do zrobienia i coraz mniej czasu na to! Można zwariować... Ale udało mi się! Przy czym wciąż jestem zdziwiony, że starczyło mi w takiej atmosferze czasu na jedzenie i spanie :D

    aLE OWSZEM, NIE BYŁOBY ŹLE, JAKBY DOBA BYŁA DWA RAZY DŁUŻSZA... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Agnieszko,
    Ciekawy problem poruszyłaś, myślę, że każdy z nas ma inny sposób na swoją motywację i inny tryb pracy, jedni systematycznie pracują inni mobilizują się tuż przed egzaminem lub krótko przed, napisałaś pracę magisterską w rekordowym czasie, moim studentom zajmuje to około roku lub 2 lat, więc powinnaś być z siebie dumna, ze swojej pracowitości i mobilizacji...
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mam chyba całe swoje życie zaplanowane w kalendarzu... od rana realizuję punkt po punkcie. Dlatego zawsze regularnie dzwonię do babci i wszystko staram się mieć na TIP TOP :) Chyba nie odnalazłabym się w spontanicznym świecie... zapomniałabym o zbyt dużej ilości rzeczy...

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj dokładnie, dokładnie, im mniej mamy czasu tym bardziej umiemy spiąć tyłek i zabrać się za zrobienie tego co trzeba, sama widzę po sobie, że zamiast 48 godzinnej doby bardziej przydałaby mi się lepsza organizacja :)

    OdpowiedzUsuń