czwartek, 22 stycznia 2015

Mikołaj czy Baranek?

Święty Mikołaj to towar przeceniony - przynajmniej w obecnym czasie. Dzisiaj w sklepie mogłam go nabyć z 70% zniżką. Jakoś nigdy nie miałam ochoty na takie słodycze, tym bardziej te, które zapewne stały na półkach sklepowych już od września ubiegłego roku (no dobra, może przesadzam, ale w jednym z dyskontów czekoladowe ozdoby pojawiły się w połowie października). Zaczęłam się zastanawiać, co z takimi słodyczami dzieje się po świętach? Rozdaje się je do szkół i domów dziecka? Utylizuje się? Nic z tych rzeczy.
Kiedy koło Wielkanocy będziecie kupować czekoladowe baranki, owieczki, kaczuszki i kurczaczki - wiedzcie, że najprawdopodobniej będą one wykonane z domieszką czekolady z której kiedyś powstał bożonarodzeniowy Mikołaj* Producenci twierdzą, że utylizacja jest za droga, darowizna również się nie opłaca - i choć ponoszą koszty związane z przetopieniem słodyczy, to i tak jest to najtańsza opcja. Z korzyścią dla klienta....oczywiście.
Prawdziwa reinkarnacja! 



*źródło DZGP, radio eM

38 komentarzy:

  1. No ja pitole, i weź człowieku to potem jedz:/ Fuj!:/
    Ja te wszystkie gwiazdorki, mikołajki i inne cuda przetapiam na polewę do ciasta :P u mnie nikt tego nie chce jeść :P noo chyba, że w kryzysowych sytuacjach, kiedy akurat szafka ze słodkim świeci pustkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, znam te kryzysowe sytuacje... wtedy nawet czekoladowy mikołaj jest na wagę złota!

      Usuń
  2. Całe szczęście, że nie zwykłam takich kupować. Niestety, babcie lubią. Pewnie dlatego mają czasem taki mdły smak. Mikołaje - nie babcie. Tak, dojadam za Młodego, żeby on nie jadł. Nie ze względu na przetopienie - bo nie wiedziałam, ale ze względu na marnej jakości czekoladę z której są zrobione. Teraz wiem dlaczego. Blehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, nie jest powiedziane, że wszyscy tak robią...

      Usuń
  3. Zapomniałam zapytać : co było pierwsze, jajko czy kura? Hehe

    OdpowiedzUsuń
  4. W cukierniach taki recykling jest na porządku dziennym... Zresztą gdzie się nie spojrzy, tam mamy coś, co było jakiś czas temu czymś innym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak... przestałam jeść moje ulubione wcześniej "ziemniaczki", gdy dowiedziałam się, jak się je robi...

      Usuń
  5. a potem baranki, które nie zejdą ze sklepowym półek zamienią się w magiczne mikołajki, które za rok (już niecały) zagoszczą w ofercie sklepów... mniam! taki mikołajo-baran może być przetwarzany nawet przez klika lat, zmieniać postać...
    Nieszczęście trafić na coś takiego któregoś roku. Chyba, że spojrzysz na to w kategorii zabytek- tyle historii, tyle wcieleń...

    Pozdrawiam!
    otakiejcoukradlaslonce.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i gdyby jeszcze potrafiły mówić...powiedziałyby nam wiele...oj wiele...

      Usuń
  6. o tym nie wiedziałam no cóż jak to możliwe że darowizna się nie opłaca masakra jakaś...

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. a mnie zdziwiło, zwłaszcza, że przecież takie ozdoby najczęściej zjadają właśnie dzieci...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. na wszystkim się oszczędza, niestety :(

      Usuń
  8. o, wnikliwa, analityczna duszo! może z powodu niechęci do czekoladowych wydmuszek nie dotarło do mnie recyklingowe szalbierstwo, ale zapewne coś w tym jest. Nauczyłam się tylko, by sprawdzać datę przydatności czekoladek w pudełkach w wiejskim sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, zawsze trzeba patrzeć na datę ważności, nie tylko czekoladek!

      Usuń
  9. Cóż za oszczdęność ;)
    Pewnie dlatego nie przepadam za słodyczami....

    OdpowiedzUsuń
  10. Od kiedy usłyszałam, że pumpernikiel tworzą zmielone zwroty pieczywa, razem z folią i etykietami, nic mnie już nie zaskoczy. Na szczęście bez czekolady się obywam od lat:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym pumperniklu nie wiedziałam... też zrezygnuję;]

      Usuń
  11. Nie dziwi mnie to i właśnie, dlatego unikam jak ognia baranków/jajek i mikołajów -nie wiadomo w którym już wcieleniu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko a może tylko opakowania zmienią zgodnie z czasem. W tym roku mój kupił takiego mikołaja i jak nigdy bardzo nam smakował. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też mam nadzieję, że nie wszyscy producenci wyrobów czekoladowych propagują ten sposób reinkarnacji czekolady ;)

      Usuń
  13. Ja kiedyś rozmawiałam z koleżanką, która pracowała w firmie gdzie produkowano słodycze, Opakowania zmieniano raz na Gwiazdkę a raz na Wielkanoc. Z Mikołajem jest ciężka sprawa bo jego nie da się przerobić na słodycze na Wielkanoc...
    pozdrawiam
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. mogę nie jeść czekolady, a w szczególności baranków, jajek, mikołajków i tego typu rzeczy, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
  15. i wszystko w tym temacie...
    co za kraj, ze pomoc biednym "się nie opłaca"... pozostawię to bez komentarza dalszego!
    rozbroil mnie recykling dusz...
    dusze wracają na ziemie by naprawić blędy z poprzednich żyć... dokładnie tak jak te mikolaje

    OdpowiedzUsuń
  16. Rany no tego to nie wiedziałam, tyle chociaż że jak takie cudeńka kupuję to tylko na Wielkanoc do koszyka na ozdobę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja teraz też już będę kupowała tylko na ozdobę;P

      Usuń
  17. No ja już trafiłam na Mikołaja w przebraniu zająca, więc taki właśnie proceder podejrzewałam :)

    OdpowiedzUsuń