czwartek, 28 stycznia 2016

Dum dum dum

Lubię sobie czasem poczytać biografie sławnych ludzi. A uściślając - sławnych kobiet. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że poświęcając się dla kariery - naukowej, teatralnej, pisarskiej, aktorskiej czy estradowej, traci się w innej dziedzinie życia. Traci się wiele...najczęściej wszystko.
Zewsząd słyszymy - jeżeli chcesz być w czymś najlepszym - musisz się bardzo starać i poświęcić na to maximum czasu i energii - wtedy z pewnością osiągniesz sukces. To prawda - tylko co z prawdziwym życiem? Co z relacjami rodzinnymi, co z dziećmi, co z samym sobą? Można założyć - jak osiągnę już to, co sobie zamierzyłam, zajmę się rodziną i przyjaciółmi, zapiszę się na kurs jogi i medytacji.. Ale...to tak niestety nie działa.
Jakie jest więc wyjście z sytuacji?
Balans. Balans jak na linie zawieszonej nad Wielkim Kanionem w Kolorado.
Albo inaczej - coś kosztem czegoś.
Dopadł mnie specyficzny, filozoficzny stan ducha. Nie pozostaje mi nic innego jak "podumać". Dum dum dum....

12 komentarzy:

  1. Przez całe życie trzeba dokonywać wyborów, małych i tych na całe życie. O wyborze na całe życie myślimy przeważnie o małżeństwie i słusznie. Potem przychodzi pora na dzieci i te wybory są chyba najtrudniejsze i zarazem najważniejsze. Ogólnie wiadomo, że żeby osiągnąć jakikolwiek sukces życiowy trzeba być wytrwałym i umieć się poświęcić swoim wyborom. Ja wybrałam sobie za cel życia wychowanie syna na dobrego i uczciwego człowieka. Rezygnowałam w życiu z wielu rzeczy ale teraz tego nie żałuję, chociaż wiele moich koleżanek uważało, że bardzo głupio robię. Moją dewizą życiową zawsze były słowa piosenki Wojciecha Młynarskiego..'Róbmy swoje...'
    Pozdrawiam bardzo serdecznie..:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest Jolu - bo faktycznie, zawsze trzeba coś poświęcić. Hasło Róbmy swoje..." zapisuję w kalendarzu - niech mnie motywuje! :)

      Usuń
  2. Aż przyszła mi na myśl Telimena w Świątyni Dumania ;) Znam ten stan bardzo dobrze, gdyż sam często padam jego ofiarą.
    Co do tematu, choćby nie wiem jak się bardzo człowiek starał, zawsze poświęca coś dla czegoś innego... W różnym stopniu, ale przeważnie tak się to kończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak doba, albo wytrzymałość ludzka była dłuższa, może i zrobiło by się WSZYSTKO - było wszędzie i tak dalej. Ale nie jest. Może i dobrze?

      Usuń
  3. Dla mnie balansem byłoby pogodzenie ambicji zawodowych z życiem rodzinnym i uczuciowym, taki balans niestety nie istnieje. Tak jak powiedziałaś, coś kosztem czegoś. Balansować to sobie mogę teraz, jak już dzieci mam dorosłe i żadnego męża do wykarmienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie balans to praca zawodowa do 16stej (łącznie z blogiem) i później czas już tylko dla rodziny i mieszkania.
    Testowałam różne opcje i ta jest dla mnie najlepsza.

    Buziaki, weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. lepiej wybrać wiele, by móc powiedzieć: wszystkiego spróbowałem, niczego nie żałuję:)), niż poświęcić się, czy poświęcić wszystko; już samo słowo "poświęcić" brzmi nie tyle kościelnie, co strasznie. Poświęcić, czyli oddać walkowerem.o, nie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Kobiety PRL", albo tytuł nie do końca prawdziwy, nie jestem pewna. Między innymi o aktorkach też tam było. Za sławę musiały drogo płacić, niektóre za drogo. Zdradzone, opuszczone, wykorzystane..... Czasami to aż trudno mi było uwierzyć w to co czytałam.
    Pozdrawiam Agnieszko. :) .

    OdpowiedzUsuń
  7. Całe życie to sztuka wyboru,
    Bowiem nie da się zrobić wszystkiego.
    Byle tylko nie stracić honoru
    I życzliwie traktować bliźniego.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A jednak się da, skoro ty umiesz pogodzić opiekę nad małą i domem ze studiami. I jeszcze nadciąga kolejna rewolucja.. :)) Człowiek im więcej ma do zrobienia, tym więcej robi. Jakoś się wtedy spręża..

    OdpowiedzUsuń