czwartek, 7 stycznia 2016

O wielkiej, choć czasem trudnej przyjaźni

Dzisiaj będzie o moim wielkim Przyjacielu. Zawsze był gdzieś obok mnie, ale nigdy nie traktowałam go poważnie. Spotykaliśmy się codziennie, jednak przebywanie z nim chciałam ograniczyć do minimum - miałam sporo na głowie i wmawiałam sobie, że nie mam czasu na takie rzeczy. Przyjaciel jednak cierpliwie czekał....aż wreszcie. Kiedy mój organizm powiedział - stop! musisz odpoczywać - zrozumiałam, że nie mogę go bagatelizować. Zaprzyjaźniłam się z nim i...o wiele lepiej mi z tym. Chociaż w tym zabieganym, szalonym świecie nie każdy ma tyle szczęścia co ja, aby w pełni korzystać z dobroczynnych właściwości tej przyjaźni.
Moim Przyjacielem jest....Sen.

Jeden z naukowców będących pionierem w badaniach nad zaburzeniami snu twierdził że "Jeżeli sen nie służy jakimś podstawowym dla życia celom, to jest to największy błąd, jaki ewolucja kiedykolwiek popełniła". To jednak nie pomyłka. Naukowcy udowodnili, że godzina niedospania dziennie od poniedziałku do piątku powoduje, że w piątek jesteśmy w pracy w takim stanie, jakbyśmy wypili pięćdziesiątkę wódki. I najgorsze jest to, że nie da się wyspać na zapas... ot śpię dzisiaj 12 godzin, to odeśpię tygodniowe niewyspanie. Nic z tych rzeczy. I teraz będę straszyć: skrócony sen lub jego brak to zwiększona szansa na udar, zawał, chorobę miażdżycową, stany lękowe, depresję i cukrzycę. A gdyby tak w ciągu jednej doby przespać tylko cztery godziny, to następnego dnia, nasz układ odpornościowy jest osłabiony o jakieś 70%.
Osobiście stałam się wielbicielką drzemek. Mój organizm tego potrzebuje, a wiadomo, w ciąży - wolno mi;) Drzemki można podzielić na krótkie drzemki - utrwalające pamięć motoryczną, trwa od 10 do 20 min, długie drzemki, sprawiające że budzimy się z większą dawką energii, trwające od 20 do 60 min, oraz pełne drzemki, dodające nam kreatywności i cierpliwości, trwające od 60 do 90 minut. Do wyboru, do koloru....
Nasz organizm nie ma jednak "pstryczka" który sprawia, że momentalnie zasypiamy. Wtedy chociaż spróbujmy zamknąć oczy i się zrelaksować...po kilku minutach jesteśmy wyciszeni i lepiej  nam się myśli. Sprawdzone!



* przy tworzeniu tekstu korzystałam z artykułu Miłosza Brzezińskiego zamieszczonego w miesięczniku "W czepku urodzone", wrzesień 2015r.

17 komentarzy:

  1. Nie narzekam,
    mogę spać
    i więcej niż
    10 godzin!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, coś przeoczyłam....gratuluję kolejnego błogosławionego stanu.
    Wiele zdróweczka dla Ciebie i maleństwa..:-)
    W pełni zgadzam się z tym, że sen jest samym zdrowiem i jest podstawą naszego dobrego samopoczucia.
    Pozdrawiam najserdeczniej..:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham spać. Niewyspana jestem nieszczęśliwa. To oczywiste, że są w życiu takie okresy, że człowiek nie dosypia, bo to, bo tamto, mnóstwo rzeczy i spraw do wykonania na wczoraj. Ale nie wolno zbyt długo i zbyt często popadać w taki stan. Zdrowia , jeśli je zaniedbamy, nikt nam nie zwróci, dlatego należy się wysypiać. Popieram drzemki.
    Aż się uśmiechnęłam czytając, że kolejne dzieciątko szykuje się do przyjścia na świat i gratuluję z całego serca. Teraz to nie tylko wolno, ale i należy się wysypiać!
    Wszystkiego dobrego i dziękuję za wizytę na moim blogu i komentarz :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację - wysypiać się to obowiązek...każdego!
      dziękuję za odwiedziny:)

      Usuń
  4. Gratuluję, będzie dzidzia, ale i mnóstwo nieprzespanych nocy. Zmęczenie i niewyspanie to najczęstsze słowa każdej mamy. Przeczytałam notatkę uważnie. Sama mam problem ze snem, nie mogę zasnąć, więc śpię krótko. Stosowałam wszystko, nie pomaga, a kiedyś spałam na siedząco. Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, to już druga dzidzia, więc wiem mniej więcej co będzie i na co się mam szykować. Szkoda, że nie można wyspać się na zapas...

      Usuń
  5. Zimą wszyscy bardziej lubimy spać, jak niedźwiadki. Popołudniowe drzemki są cudowne, krótka chwila i budzisz się pełen energii. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że takie drzemki nie są mile widziane w pracy;]

      Usuń
  6. Cóż za przypadek- dzisiaj czytam już drugą notkę na temat snu i każda jest wyjątkowa ;) Zgadzam się z drzemkami - spójrzmy na zwierzęta, prawie każde z nich drzemie w ciągu dnia, tak są zaprogramowane ssaki-i w tym my.
    Sen jest też wyznacznikiem naszego samopoczucia- jeśli ktoś budzi się nocą to na pewno jest tego przyczyna. Być może za dużo na głowie... Gdy jednak ktoś namiętnie przesypia całe dnie - być może ucieka przed czymś, co go w jego życiu przerasta. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morał z tego taki, że "przegięcie" w żadną ze stron nie jest wskazane...

      Usuń
  7. Fajnie, że masz takiego przyjaciela, bo sen to tak jak dobre lekarstwo.Dobrze też, że nie bronisz się przed drzemkami, czasami wystarczy 15 minut i wstajemy jak nowo narodzone.
    Pozdrawiam Agnieszko. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie ma sensu się nawet bronić, przed drzemką nie uciekniesz;)

      Usuń
  8. jakbym mogła to bym chyba spała cały czas, zwłaszcza teraz zimą. Ja jak niedźwiedź - zapadam w sen zimowy!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. O tego przyjaciela to i ja lubię. Ostatnio dużo śpię. Mam wrażenie, jakbym zapadała "od czasu do czasu" w sen zimowy :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń