czwartek, 11 lutego 2016

Do piór!

Rumuńska literatura, jeżeli obecny trend się utrzyma, będzie miała bardzo prężnie rozwijającą się gałąź - literaturę więzienną. W 2000 r. w ramach cywilizowania rumuńskiego więziennictwa, ogłoszono że za każdą napisaną przez więźnia pracę naukową przysługuje mu miesiąc złagodzenia kary. W 2013 r. wytyczne te złagodzono, dodając do kanonu nie tylko prace naukowe ale i każde inne książki napisane za kratami. Biorąc pod uwagę fakt, że biblioteka więzienna jest słabo zaopatrzona, a więźniowie nie mogą korzystać z komputera - praca wydaje się bardzo żmudna. Jednak, może to z nudów, może z ambicji - skazańcy tworzą na potęgę - w ubiegłym roku 188 z nich napisało w sumie 430 książek. I nie są to tylko tkliwe historie czy horrory ociekające krwią - to również prace historyczne, rozprawy o hodowli bydła czy technik dentystycznych.
I tu pojawia się pytanie - skąd u nich ta wena? Z jednej strony, po masowych aresztowaniach w ramach międzynarodowej walki z korupcją, do cel trafili politycy, pracownicy administracji, wojska oraz gospodarki, a nawet sportu. Z drugiej strony zaobserwowano coraz więcej plagiatów. Jedno jest pewne - jeżeli nawet rumuńska minister sprawiedliwości otwarcie przyznaje, że sytuacja wymknęła się spod kontroli - wiedz, że coś się dzieje... 


(zdjęcie pochodzi ze strony playbuzz.com)

*przy pisaniu korzystałam z artykułu zamieszczonego w tyg. Polityka nr 5(3044)

12 komentarzy:

  1. Może to sposób na zeznania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym nie pomyślałam, faktycznie, może to być jakaś forma - zamiast świadka koronnego - historia życia;)

      Usuń
  2. A to doprawdy ciekawostka. Przynajmniej ci piszący maja wypełniony czas... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I kto wie, może siedzi tam przyszły noblista?;)

      Usuń
    2. Wszystko możliwe Agnieszko :)

      Usuń
  3. Ale skąd plagiaty, jeśli nie ma dostępu do sieci? Chyba że ktoś coś przeczytał i teraz powielił pomysł. Bo nie wierzę, że przepisuje to co jest w biblioteczce:))
    Tak czy siak, jestem za! Badałam drugie życie w więzieniu i wierz mi, to jest genialny pomysł, żeby gdzieś fajnie skanalizować energię i wolny czas. Zwłaszcza, że jak piszesz, są to czasem prace konkretne o czymś. Taki autor musi przecież zebrać dane, zweryfikować, uporządkować. Uważam że to rewelacja.:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem co więźniowie mają do roboty przez cały dzień, jeśli nie pracują, to nic tylko pisać! Przynajmniej czas mija szybciej. Zakładam, że nie da sie pisać na siłę, albo przynajmniej bez odpowiedniej motywacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł. To przecież rodzaj autoterapii:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe zjawisko, trzeba przyznać :) Może by tak przeszczepić je na tutejszy grunt? W końcu niektórych "oficjeli" naprawdę mamy złotoustych :D

    Ciekawe tylko czy dla wszystkich starczyłoby miejsca za kratkami :D

    Pozdrawiam i zapraszam na balangę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. a czytałaś Zabiłam - Weronika K. ?

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń