niedziela, 4 września 2016

Powiedz mi jak pijesz, a powiem Ci kim jesteś

Zacznę od pytania - kto z Was nigdy nie tknął się alkoholu? Patrzę, patrzę...nie widzę. Mam wrażenie, że w naszej kulturze odmawianie alkoholu bez podania przekonywującej przyczyny równa się z ogromnym faux pass. Bo "ze mną się nie napijesz..."


No właśnie... Czasem człowiek potrafi przekonać sam siebie...

Ale koniec końców....
Wracając jednak do tematu. Amerykańscy naukowcy, a konkretnie Rachel Winograd z uniwersytetu w Missouri postanowiła sklasyfikować różne rodzaje pijaństwa. Stworzyła cztery różne typy pijanych ludzi. Oto one: 


Typ "Ernest Hemingway" - to osoba, która po alkoholu właściwie nie zmienia się w stosunku do otaczającego świata. Jest tak samo towarzyski, wesoły, spokojny. Zachowuje trzeźwość umysłu do samego końca imprezy. Dobrze mieć taką osobę na imprezie - przynajmniej mamy pewność, że wsadzi nas do właściwej taksówki wiozącej nas do domu....


Typ Marry Poppins - po alkoholu budzi się nadmierna wesołość, radość i zadowolenie z życia. To tańczący do białego rana optymiści, którzy czują, że swoim entuzjazmem mogą zdobyć cały świat. Uczucie to mija (niestety) wraz z pojawiającym się o poranku kacu...





Typ profesora Shermanna Klumpa - to osoba nieprzewidywalna. Po kilku głębszych zyskuje taką swobodę i wewnętrzną odwagę, że zaczyna wyznawać miłość przypadkowym osobom. Nagle budzi się w nim król parkietu i mistrz konwersacji...oczywiście to wszystko w jego mniemaniu. Bywa niezwykle uciążliwy dla otoczenia. Zwykle niegroźny, jednak nachalny sposób działania sprawia, że wszyscy się od niego odsuwają.


I na koniec najmniej pozytywna postać - typ pan Hyde. W takim typie alkohol ujawnia najgorsze cechy - staje się nieprzyjemny, agresywny. 






Według wspomnianej wcześniej pani profesor, najwięcej osób należy do kategorii Hemingwaya. Sami jednak przyznacie, że ile ludzi, tyle zachowań w stanie wskazującym. Ja, tak powiem Wam między nami, jeżeli już, to spijam się "filozoficznie". Teorie, które potrafię snuć bywają nieziemskie;) A jak tam u Was? 

10 komentarzy:

  1. U mnie wprost proporcjonalnie do branych leków, ha,ha,ha...
    Zawsze muszę o tych proporcjach pamiętać bo cukrzyca nie odpuści nigdy.
    Bardzo lubię słabe alkohole i nie za bardzo słodkie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie lubię za słodkich alkoholi, wolę wytrawne

      Usuń
  2. A ja nie pijam alkoholu, ja sie alkoholizuje ::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alkoholizujesz...ciekawy termin, rozwiń temat;)

      Usuń
  3. hehe ja nie pamiętam kiedy tak dużo piłam by się upić :P czasami piwoko winko nie mogę zaszaleć bo mam 3 dzieci no i nie ma męża więc jak przyjeżdżą jakieś piwko czasami się wypije ale nie mam jakiegoś parciana alkohol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i bardzo dobrze, bo jak wiadomo, w większych ilościach to wszystko szkodzi;)

      Usuń
  4. Haha na mnie chyba tez filozoficznie. Zaczynam rozmyślać czy to co zamierzam powiedzieć to jeszcze w miarę mądre czy tylko takie mi sie wydaje pod wpływem trunku i takim właśnie wolnym tokiem myślowym sie poruszam. W efekcie przestaje sie odzywać całkiem. W zwiazku z czym raczej nie pije wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle, jeszcze w taki tryb myślowy nie wpadłam;)

      Usuń
  5. U mnie też według Hemingwaya ;)
    Wsadzę do taksówki. I czuwam na każdym kroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka osoba powinna być na każdej imprezie:)

      Usuń